Zdrowa rywalizacja … czy lepsze dziecko?

Kasia jest pierwsza z polskiego, a Franek lepiej gra w piłkę. Jest też Ania z najnowszym modelem komórki i Antek, którego do szkoły swoim drogim samochodem podwozi tata. Zastanówmy się czy rywalizacja wśród dzieci jest dobra? Okazuje się, że TAK! Warunek jest tylko jeden! Rodzice i nauczyciele muszą zadbać o jej prawidłowy przebieg.

Zgadzamy się z tym, że rywalizacja jest niezbędna w życiu młodego człowieka, jednak nie zawsze wiemy jak zachować w tym wszystkim równowagę i zdrowy rozsądek. Dlatego warto oddzielić rywalizację pozytywną, gdzie osiągane rezultaty zależą od umiejętności uczestników, od tej negatywnej, gdzie o wygranej decyduje zestaw cech wizualnych, na które dziecko nie ma wpływu. Przykładem takiej rywalizacji są powszechnie krytykowane konkursy piękności wśród dzieci, w których dominuje ocena subiektywna.

Jednak nawet w ramach zdrowej konkurencji dziecko potrzebuje rodzicielskiej asysty.

My jako rodzice piątki dzieciaków, dziewczynek w jednym wieku, dokładnie to znamy i wiemy jak bardzo potrzebują naszej akceptacji i aprobaty. Każda z naszych Córek, mimo że jest po jednej matce i jednym ojcu 🙂 to jednak różni się od siebie. Różnice są tak duże, że czasami zastanawiamy się czy aby są to siostry 🙂 Przykładem może być Oliwia z którą rozmawiamy na poziomie niczym nastolatki, poruszając nieraz tematy dla dorosłych 🙂 a przeciwieństwem do niej są Julią z Mają z którymi rozmawiamy jeszcze o dziecinnych sprawach typu księżniczki i koniki pony. Zauważamy, że pomimo jednego wieku, bo każda z córek za miesiąc będzie obchodziła swoje 9 urodziny, to skala rozwoju fizycznego i emocjonalnego jest zaskakująca. Mamy w domu zlepek różnorodnych charakterów, ale również i umiejętności, jakie posiadają nasze pociechy. Nie każda ma umysł ścisły i nie każda jednakowo recytuje wiersze czy śpiewa piosenki. Oczywiście rywalizują między sobą, ale to właśnie na tym etapie rodzic odgrywa dużą rolę, aby rywalizacja była zdrowa i nikogo nie krzywdziła. Aby każda z osobna, jako jednostka czuła się wyjątkowo i była dowartościowana.

Każdy rodzic powinien wiedzieć, czego może oczekiwać od swoich pociech. My – rodzice piątki dziewczynek, wiemy czego możemy spodziewać się po każdej z nich z osobna. Najważniejsze jest to, aby było na miarę ich możliwości. Tak jak wiemy, że Karolinka ma predyspozycje do sportu i biega najszybciej z naszych Córek, tak nie będziemy tego wymagać od Mai, która ma wzmożone napięcie w nóżkach, dysfunkcje ruchowe i wymaga ciągłej rehabilitacji, żeby została drugą Szewińską 🙂 Czy od Oliwii, która ma umysł ścisły, aby pisała poematy 🙂

Oczywiście nie ma nic złego w korzystaniu z życia, jeżeli wszystko przychodzi naturalnie. Pracujesz na to, aby żyć w dobrobycie i masz do tego prawo. Jeżeli Twoje dziecko jest wybitnie uzdolnione, może zostać najlepszym matematykiem, tancerzem czy naukowcem, to też jest OK.

W wielu przypadkach rzeczywistość jest jednak nieco bardziej surowa i wpadamy w mniej przyjemną rywalizację, tą niezdrową. Nasze dziecko ledwo zipie, ale stara się sprostać narzuconym regułom. Wymagamy od dziecka czasem rzeczy ponad ich możliwości, o których wspominaliśmy powyżej. Chcemy, aby córka czy syn nauczyli się szybciej chodzić, mówić, czytać, pisać i żeby w wieku kilku lat wiedziało na którym kontynencie leży Chile. Podnosimy coraz to wyżej poprzeczkę, w zastraszającym tempie, aby dały z siebie więcej, lepiej, mocniej … Pytanie tylko, gdzie w tym wszystkim jest dziecko ? Gdzie jego dzieciństwo ? To wszystko nieraz nie idzie w parze z talentem dziecka, jego ambicjami, a przede wszystkim potrzebami.

My też przyznajemy się bez bicia 🙂 przez chwilkę daliśmy się wciągnąć w ten wir … a dzisiejsza cywilizacja jest bezwzględna dla człowieka … dorosłego, a co dopiero dla dziecka. Tak 3 lata temu, kiedy nasze Córcie miały 6 lat i chodziły do zerówki, też goniliśmy, jak osły marchew i ciągnęliśmy za sobą dzieciaki na 15 różnych zajęć. Po niecałym roku mieliśmy już dość, zarówno my rodzice, jak i Julia, Maja, Karolinka, Natalia i Oliwka. Zajęcia te nie sprawiały wszystkim jednakowo przyjemności, bo każda przecież jest inna, a ponadto ilość zajęć była zastraszająca. W końcu szybko wyluzowaliśmy i odpuściliśmy. Teraz nasze Córcie chodzą na te zajęcia, na które mają ochotę i robią to co naprawdę lubią.

To samo zauważamy teraz w szkole. Natłok obowiązków, lekcje, prace domowe przerastają nieraz niejednego ucznia. Wymagania, jakie stawia się dzieciom w pierwszej czy drugiej klasie szkoły podstawowej, jest nieraz dla nich, niczym wyprawa w japonkach na Mount Everest. Ponadto odrabianie lekcji po szkole, nieraz kilkugodzinne, przyprawia zarówno dzieci jak i rodziców o roztrój żołądka … A przecież nie każde dziecko, idąc do pierwszej klasy, musi czytać czy liczyć do stu. Podobno na naukę czytania i przyswojenia tabliczki mnożenia dzieci mają czas do końca trzeciej klasy, a tu już w pierwszej klasie stawia się dziecku “pałę z czytania”. Czy to jest wychowawcze, czy bynajmniej pedagogiczne podejście, czy pójście z trendem dzisiejszych czasów … aby szybciej, aby lepiej, po trupach do celu …

A to właśnie tutaj, w szkole potrzebna jest rola nie tylko rodzica, ale przede wszystkim nauczyciela, aby ta rywalizacja miedzy dziećmi była zdrowa i konstruktywna, uwzględniająca możliwości każdego z uczniów. Bo Jaś nie będzie nigdy Stasiem, a Stasiu Jasiem. Idąc za tą myślą, musimy dać naszym pociechom również przeżyć ich dzieciństwo, a nie wręcz im tego zabierać.

Bo przecież jak tu przeżyć dzieciństwo bez dzieciństwa ?

Najpierw dziecko rodzi się małe i bezbronne. Gdybyśmy mieli być od razu dorośli , natura w jakiś sposób by to wykombinowała 🙂 Jednak wymyśliła to przyjście na świat w takiej, a nie innej formie. Dzieciństwo to etap, na którym wiele się uczymy, ale przede wszystkim powinno się tu znaleźć także miejsce na zabawę i rozrywkę.

Najlepsze korzyści przynosi równowaga między nauką i zabawą.

Podręczniki i wypełnianie ćwiczeń, pisanie wypracowań, liczenie kolejnych przykładów matematycznych pozwala – lepiej lub gorzej – przyswoić wiedzę. Ale gromadzenie wiedzy to nie to samo co rozwój. Wiedza i umiejętności szkolne są jednym z wielu obszarów życia i rozwoju. Przecież bez rozwoju osobistego, samoświadomości, relacji społecznych, wiedza jest jak narzędzie, którym nie umiemy się dobrze posłużyć.

Dzieci potrzebują aktywności, które pozwalają im rozwijać się fizycznie, emocjonalnie, społecznie i moralnie w wielu innych obszarach życia. To według nas ważniejsze niż wypełnianie kolejnych kart pracy.

Oto kilka przykładów aktywności, na które dzieci powinny mieć czas:

  • Zabawa na podwórku – bieganie skakanie, jazda na rowerze czy inne wygibasy, które tylko dzieciom mogą przyjść do głowy rozwijają motorykę dużą, koordynację, sprawność fizyczną, umiejętność oceny własnych możliwości, kształtują umiejętność oceny ryzyka. Jeśli w dodatku jest to zabawa z rówieśnikami, kształtuje też umiejętności społeczne – negocjowania, współpracy, asertywności, obrony własnych granic, empatii i wielu innych.

  • Rozmowa z rodzicami i rodzeństwem – nawet nie zauważamy, jak tracimy umiejętność rozmowy z dziećmi o czymś innym niż “co jest zadane”. Tymczasem swobodne rozmowy z rodzicami i rodzeństwem są dla dzieci źródłem wiedzy o świecie, kulturze, ludziach, emocjach. Z takich rozmów dowiedzą się tego, czego nie da się wyczytać z książek, czy nauczyć z wykładu nauczyciela.
  • Swobodna twórczość – kiedy dzieci mają czas i swobodę wyboru, wiele z nich zaczyna spontanicznie tworzyć – rysować, budować z klocków, lepić z gliny lub plasteliny czy konstruować “coś z niczego”. W takich zabawach uczą się planowania i realizowania planu, improwizacji, rozwiązywania problemów, wyznaczania celu i zmierzania do niego.
  • Wspólne czytanie na głos – kiedy cała rodzina, albo rodzic z dzieckiem siadają by wspólnie poczytać, w spokoju i bez pośpiechu, tworzy się przestrzeń pozytywnych emocji, więzi, wspólnota doświadczeń. Zaś badania dowodzą, że dzieci, którym rodzice czytają na głos rozwijają się szybciej, mają bogatsze słownictwo i lepiej radzą sobie w szkole niż ich rówieśnicy pozbawieni doświadczenia wspólnej rodzinnej lektury. I to nieprawda, że czytanie na głos lubią tylko maluchy – nawet nastolatki chętnie słuchają czytanych na głos książek.
  • Rozwijanie pasji – systematyczności i wytrwałości uczy także rozwijanie swojej pasji – czy są to treningi sportowe, nauka gry na instrumencie, rysowanie, czy balet. Każda dziedzina, w której junior może i chce się doskonalić, w którą ponadto angażuje się emocjonalnie jest czymś pozytywnym.

  • Odpoczynek, nuda, zatrzymanie się – jesteśmy zagonieni, zapracowani, a depresja staje się epidemią. Jednym z powodów, dla których tak się dzieje jest to, że… nie umiemy odpoczywać. Zwolnić tempo, porobić nic, a przynajmniej nic, co miałoby cel i czemuś służyło. Pobyć, poczuć, złapać kontakt z samym sobą, oddać się refleksji, marzeniom (nie planom), posłuchać muzyki, wyjrzeć przez okno, dostrzec świat, zauważyć siebie. Zatrzymać się na chwilę. Chwile “nudy”, nic nie robienia, chwile pt. wolno-płynie-czas uczą dzieci tego, co jest niezbędne dla ich zdrowia psychicznego teraz i przez całe życie. Jeśli pozwolimy im teraz kształtować tę umiejętność, być może w przyszłości nie będą musiały inwestować setek czy tysięcy złotych w kursy mindfullness lub psychoterapię.

Często my ludzie dorośli pędzimy za lepszym samochodem, za większym domem, czy za władzą. Jednak dla wielu z nas to, kiedy osiągniemy te rzeczy, okazuje się, że są one nam nie potrzebne. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przecież nie o to w tym życiu chodziło. Takie myślenie sprzedajemy naszym dzieciom i wymagamy od najmłodszych lat, że lepiej niż my pokierują swoja kariera czy zrealizują nieraz nasze własne marzenia. A co na to dziecko ? No właśnie, młody człowiek może zupełnie zapomnieć o sobie, malując idealny świat siebie zaprojektowany przez rodziców, jeszcze długo po opuszczeniu rodzinnego gniazda. Dlatego kochani zastanówmy się …

Czego nasze dziecko potrzebuje? … Równowagi i akceptacji … Rola rodzica to oczywiście motywowanie i zachęcanie do działania, ale przede wszystkim

mama i tata to dla dziecka filar bezpieczeństwa.

Jeśli nasze dziecko musi zasłużyć na miłość i akceptację ponadprzeciętnymi wynikami w nauce, nagrodami i osiągnięciami, życie dla niego staje się przytłaczające i kolokwialnie mówiąc jak dziecko smutne. Nie ma oparcia tam, gdzie powinno się ono znajdować. Pomyśl, jak gorzko smakuje wtedy porażka, a przecież to one nas kształtują, bo to na błędach uczymy się najlepiej.

A co stanie się, gdy Twoje dziecko nie będzie najlepsze? Kiedy nauczy się czytać dopiero pod koniec drugiej klasy? Odpowiedz jest prosta: NIC.

Czy stanie się coś, jeśli zrobisz sobie wagary od pracy i weźmiesz swoja rodzinkę na spontaniczną wycieczkę za miasto? Bo dlaczego by nie? Odpowiedz jest prosta: NIC.

Co jest tak naprawdę najważniejsze w tym życiu? Kariera? Pieniądze? Władza? Czy wreszcie Rodzina? Odpowiedź jest prosta:

RODZINA 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

możesz jeszcze przeczytać

Nasze dziecko zmienia szkołę …

Zmiana szkoły to poważne wyzwanie i wielka zmiana w życiu każdego młodego człowieka. Oczywiście my rodzice również przeżywamy i zastanawiamy się, jak nasza pociecha poradzi sobie w nowym środowisku i zupełnie nowym otoczeniu. Wiadomo, że każde nowe ważne wydarzenie, niesie za sobą element niepewności, obawy a czasem nawet lęku przed nieznanym. Odczuwają to dorośli – dlaczego […]

Czytaj więcej

Kiedy warto zacząć naukę języków obcych ?

Przed nami wakacje i czas wypoczynku, a przy tym niejednokrotnie wyjazdy za granicę z naszymi pociechami. Czy zastanawialiście się nad tym czy wasze pociechy będą w stanie komunikować się w podstawowych zwrotach np. po angielsku? Czy kontakt z obcokrajowcami będzie dla nich swobodny i oczywisty? Czy będą wystraszone i speszone, kiedy obcokrajowiec coś do nich powie? […]

Czytaj więcej