Ferie 2+5 kryptonim złoty pociąg …

Ostatnimi czasy wszelkie media bombardowały nas sensacyjnymi doniesieniami w sprawie lokalizacji złotego pociągu, który między listopadem 1944 a końcem stycznia 1945 roku miał wyruszyć z Wrocławia w kierunku Wałbrzycha, jednak na dworzec w Wałbrzychu nigdy nie dotarł. Miał on jakoby zawierać złoto, kosztowności i dzieła sztuki zrabowane przez nazistów w Polsce i Związku Radzieckim. Taka oto legenda rozpala wyobraźnię do czerwoności, nie trudno się domyśleć że gorączka i chęć przeżycia przygody udzieliła się i nam.

Zapadła decyzja … Sudety to nasz kierunek tegorocznych ferii 🙂

Za bazę wypadową obraliśmy ośrodek Medical Sensus w Polanicy Zdrój zlokalizowany w centrum miasta tj. w Parku Zdrojowym. W sezonie zimowym park zrobił na nas wrażenie i strach sobie wyobrazić jak uroczo musi być tu wiosną i latem. Po zameldowaniu się w pokoju i wypakowaniu walizek nareszcie dotarło do nas, że długo wyczekiwany moment odpoczynku od codziennego zgiełku i niezliczonych obowiązków dnia codziennego, nareszcie nadszedł. To wszystko za sprawą braku pracy, szkoły, 2-3 godzinnego odrabiania popołudniami prac domowych, które są naszą zmorą … Przecież tak wszyscy chcemy być Europejczykami, chcemy tak jak w Europie … książki zostawiać w szkole, a nie taszczyć wszystkiego do domu. A tu książek, czy zeszytów nie wolno zostawiać w szkole tylko do domu, do domu, wszystko do domu … najlepiej z rodzicami … ale to temat na kolejnego posta, bo jak piszę to już się denerwuję 🙁

Przejdźmy do meritum, niewątpliwą atrakcją Sudet są malownicze zamki. Ponieważ w oczach naszych Pociech nasza familia jest rodziną królewską 🙂 w osobach Króla Piotra, Królowej Pauliny i pięciu księżniczek Julii, Mai, Natalii, Karolinki i Oliwii to obowiązkowym punktem naszego pobytu musiał być zamek. Po  wirtualnej wycieczce po Internecie wybór padł na Zamek w Książu, który jest trzecim co do wielkości zamkiem w Polsce po Malborku i Wawelu. Pierwsze zmianki o nim datują się na rok 1288. W początkach swego istnienia bardzo często zmieniał właścicieli,  aż do roku 1509, kiedy to przeszedł we władanie rodziny Hochbergów i znajdował się w ich rękach aż do 1941 roku. Po konfiskacie majątku na rzecz Rzeszy Niemieckiej poddawany był przebudowie na kwaterę dla Furera. W ostatnich miesiącach wojny posiadłość zostaje zajęta przez Armię Czerwoną, która dokonuje zniszczeń i wywozu pozostałych kosztowności. Historia zamku opowiadana ustami przewodnika zainteresowała nasze pociechy, które słuchały z zapartym tchem. Zarówno nam jak i dziewczynkom podobała się wycieczka i zwiedzanie zamku, dlatego w drodze powrotnej wymienialiśmy się spostrzeżeniami … na pewno na długo zapamiętamy te opowieści i to co tam zobaczyliśmy …  Naszym zdaniem Zamek w Książu należy do obowiązkowych punktów wycieczki w szczególności w okresach wszechobecnej zieleni.

Po kilkugodzinnej wycieczce i powrocie do naszego ośrodka przyszedł czas na codzienne ćwiczenia rehabilitacyjne naszych pociech, a w szczególności Juli i Maii, w sali zabaw i kinezyterapii. No cóż, tak jak wspominaliśmy w zeszłych postach, nasze córcie to skrajne wcześniaki z 26 tygodnia ciąży, które cały czas muszą ćwiczyć i być rehabilitowane, aby eliminować wszelkie napięcia kończyn dolnych i górnych. Dlatego tak ważna jest rehabilitacja i nasza konsekwencja, jako rodziców, aby wpoić w dzieciach nawyk pracy nad sobą i mobilizować je do systematycznych ćwiczeń, które choć żmudne i nie raz nudne, dają wymierne efekty. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Ferie zimowe nie nazywałyby się zimowymi gdyby nie biały puch i związane z nim zabawy na śniegu. Wszelkie aktywne formy spędzania czasu dają nam poczucie spełnienia się w danym dniu. Ciekawe położenie hotelu, przy leśnych szlakach w Parku Zdrojowym dało nam możliwość spacerowania i jazdy na sankach po całej, urokliwej okolicy. Zaplanowanym punktem naszego odpoczynku były narty w Zieleńcu na Zieleniec Ski Arena. Korzystając z doświadczenia instruktora narciarskiego dziewczyny szlifowały technikę zwaną jodełką bądź pizzą 🙂 To coś co tygryski lubią najbardziej … Julia, Maja, Karolinka, Oliwka po godzinie jazdy z instruktorem pierwszego dnia, w ramach przypomnienia, nie chciały zejść ze stoku na przerwę 🙂 Jedynie Natalia dała namówić się 🙂 na gorącą czekoladę, a mama na malutkie winko grzane 🙂 Tata zmuszony był z czwóreczkom szusować do końca zużycia pierwszego zestawu karnetów 🙂 Nie stanowiło to jednak dla Taty większego problemu, bo on również jest wielkim fanem białego szaleństwa na stokach.

Pewnie teraz każdy z Was zastanawia się, czy my jako rodzice jeździmy sami na nartach bez dzieci ? To już odpowiadamy … no właśnie, aby mieć chwilkę czasu dla siebie i móc swobodne poszusować, korzystając nie tylko z wyciągów orczykowych i taśmowych, staramy się na godzinkę, maksymalnie dwie “sprzedać” dzieci instruktorowi, bądź dwóm … To zależy od predyspozycji i podejścia trenerów, ponieważ nie każdy chce się podjąć takiego wyzwania samodzielnie, wszakże pięć kobiet może onieśmielać 😉 O tym czy warto oddać dziecko pod opiekę instruktora pisaliśmy TUTAJ.

Nie ma co, każde wyjście na narty to wysiłek dla mięśni i spalone kalorie, dlatego po powrocie do ośrodka dwu godzinna regeneracja ciała w rodzinnej kąpieli w wannach z roztworu soli: bromu, wapnia, magnezu, krzemu i selenu i esencji zielarskich oraz koktajl z owoców i warzyw jako bomba witaminowa to fantastyczne dopełnienie dnia.

Od dłuższego czasu w naszym domu dyskutuje się o nowym członku rodziny 🙂 to znaczy, że przyszedł czas na domowe zwierzątko, aby przybliżyć ogrom obowiązków i odpowiedzialność za pupila wybraliśmy się do Wrocławskiego ZOO. Pogoda nie rozpieszczała tego dnia, ponieważ 6 stopni mrozu z lekkim wiaterkiem nie sprzyjały wycieczkom po zewnętrznej części parku, a szkoda ponieważ na 33 hektarach zamieszkuje ponad 7000 zwierzaków. Mimo tego udało nam się zobaczyć słonie i zrobić z nimi zdjęcie pamiątkowe. Po 30 minutowym spacerze w chłodzie wybraliśmy się do wielkiego budynku w centrum ZOO o nazwie Afrykarium. Tam podziwialiśmy faunę i florę środowiska wodnego Czarnego Kontynentu. Wrocławskie ZOO to kolejny punkt na mapie do którego warto zajrzeć w szczególności wiosną i latem.

Codziennie obowiązkowo oprócz spacerów na świeżym powietrzu musiał być trening z mamą trenerką odbywający się w sali ćwiczeń. Dziewczyny w pocie czoła próbowały dorównać mamusi ale takiej kobiecie nie jest łatwo dotrzymać kroku 😉

Na koniec pobytu zabawa w MasterChefa i walentynkowy deser dla rodziców pod okiem szefa kuchni 🙂 Mniam mniam 🙂

Czas odpoczynku dobiega końca 🙁 Spędziliśmy go bardzo aktywnie podróżując, zwiedzając, jeżdżąc na nartach, pływając i spacerując ale co najważniejsze to wszystko robiliśmy razem, wspólnie, rodzinnie. Ten bezcenny czas zamieni się w historię, naszą historię … do której dzieci będą wracać z sentymentem za kilkanaście lat 🙂 No cóż od poniedziałku trzeba zakasać rękawy i zabrać się do codziennych zajęć. Mamy nadzieję, że akumulatory naładowaliśmy wystarczająco mocno, aby dotrwać do kolejnej przerwy, tym razem w maju. Niestety złotego pociągu nie udało nam się znaleźć 🙁 może i dobrze… ponieważ będzie to dobry powód do powrotu w tą część Polski 🙂 aby jeszcze raz odkryć piękno tego regionu.

Do zobaczenia Polanica Zdrój 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

możesz jeszcze przeczytać

Wcześniaki dzieciaki

Sytuacja, kiedy dziecko przychodzi na świat przed planowanym terminem porodu to problem, który dotyka co dziesiątą rodzinę. Ich rzeczywistość zaczyna oscylować wokół myśli i działań mających na celu poprawę perspektywy rozwojowych swojego maleństwa. Wcześniak to noworodek urodzony przed końcem 37 tygodnia ciąży z objawami niedojrzałości anatomicznej i czynnościowej wszystkich narządów i [...]

Czytaj więcej

Nasze dziecko zmienia szkołę …

Zmiana szkoły to poważne wyzwanie i wielka zmiana w życiu każdego młodego człowieka. Oczywiście my rodzice również przeżywamy i zastanawiamy się, jak nasza pociecha poradzi sobie w nowym środowisku i zupełnie nowym otoczeniu. Wiadomo, że każde nowe ważne wydarzenie, niesie za sobą element niepewności, obawy a czasem nawet lęku przed nieznanym. Odczuwają to dorośli – dlaczego […]

Czytaj więcej